Mamy nadzieję, że dla części z Was, nasze święto będzie też okazją do bliskiego spotkania z Kazimierzem:)
O legendzie związanej z Bazyliką Bożego Ciała już pisałam, teraz trochę więcej o innych miejscach. O Wawelu i Smoku Wawelskim nie piszę, a przybliżę Wam miejsca, które są mniej znane:
- Kazimierz był miastem odrębnym od Krakowa, lokowanym w 1335 roku, do Krakowa włączonym dopiero w 1800 r.,
- Plac Wolnica to dawny rynek Kazimierza, a jego nazwa pochodzi od królewskiego przywileju handlu,
- na Kazimierzu oprócz 4 kościołów jest 7 synagog, w tym jedna nadal pełniąca rolę świątyni, a jedna bodajże rok temu została przekształcona w klub muzyczny(!),
- jak już jesteśmy w sferze sacrum: dwa kroki od Piekarskiej znajduje się kościół na Skałce. To mała, ale ważna w historii Polski świątynia, w której zgodnie z legendą Bolesław Śmiały zabił Św. Stanisława. To tu jest krypta zasłużonych, w której spoczywają: Miłosz, Wyspiański, Jan Długosz... Idąc na Skałkę, mija się po prawej wyniosły kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej, gdzie czczone są relikwie jednej z moich ulubionych świętych - św. Rity, patronki od spraw beznadziejnych (życie świętej było ciekawe, a po śmierci w bardzo dobrym stanie zachowały się przez długie lata jej szczątki: legenda głosi, że w czasie kanonizacji - czterysta lat po jej śmierci, kiedy ludzie w kościele trochę zaczęli się niecierpliwić w trakcie nabożeństwa Św. Rita otworzyła oczy, by ich upomnieć!).
-na przeciwko Skałki, po drugiej stronie rzeki, obok opuszczonego hotelu Forum, mamy w Krakowie plażę i balon widokowy (tam jeszcze nie byliśmy).
- Kazimierz to centrum nocnego życia Krakowa, do 2 w nocy na Placu Nowym można zjeść słynne zapiekanki (najlepsze podobno u Endziora - kolejka prawie zawsze). Ja osobiście polecam jednak modne ostatnio jedzenie sprzedawane wprost z furgonetek, w tym najlepsze hamburgery wołowe z Streat Slow Food (w święta nieczynne) przy ul. Kupa.
- idąc z Kazimierza ku Wawelowi, ok. 200 m. przed Smokiem Wawelskim moja się pomnik psa Dżoka, kundelka, którego Pan zginął na atak serca w pobliżu jednego z rond w Krakowie. Pies czekał na swojego Pana, dokarmiany przez Krakowian. Po roku pozwolił się przygarnąć nowej właścicielce, a kiedy i ona zmarła, zwierzę uciekło i zginęło pod kołami pociągu.
- polecamy "Piekarnię mojego taty" na ul. Meiselsa: mają świetne pieczywo bez konserwantów, w tym kilka rodzajów wyłącznie na zakwasie. Ceny wysokie, ale idzie za nimi smak i jakość. Piekarnia czynna do późnych godzin nocnych. Ze Sławkiem często odwiedzamy ją gdy nie piekę chleba, właśnie nocą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz